Jest decyzja w sprawie Alej: będzie demontaż komunikacji publicznej

W II Alei koło cukierni Jałowca zamontowano słupek przystankowy – jednak radość z powrotu autobusów na główną oś komunikacji publicznej Częstochowy jest przedwczesna, bo ruchu na tym przystanku wcale nie będzie. Nie ma zgody na przywrócenie autobusów, poza jedną linią kursującą z żałosną częstotliwością 20 minut
Magistrat otrzymał odpowiedź z Urzędu Marszałkowskiego: wyremontowaną I i II Aleją mogą pojechać cztery linie autobusowe, ale sumaryczna częstotliwość kursowania nie może przekroczyć 20 min. Uruchamianie czterech linii, każda co 80 min, nie ma oczywiście najmniejszego sensu, więc skończy się na jednej linii z taktem dwudziestominutowym. Zaznaczmy, że ograniczenia w ruchu autobusów nie dotyczą odcinka II Alei od linii tramwajowej do ul. Wilsona – sytuacja pod biblioteką i Merkurym się nie zmieni, dotkliwe konsekwencje złego przygotowania inwestycji alejowej dotkną obszary na wschód i zachód od tego miejsca.
Pl. Biegańskiego
Dziś są tu tylko autobusy jadące osią północ – południe, brakuje zaś linii na osi wschód – zachód. Tym samym pasażerowie nie mają kompletu relacji, ani możliwości przesiadki. I ta sytuacja się nie zmieni nawet, gdy II Aleją pojedzie jedna linia co 20 min. Dawny węzeł komunikacji publicznej nie odzyska swojej rangi.
O degradacji tego węzła świadczy poniższe zestawienie. Gdyby autobusy wróciły w Aleje, w rejonie ratusza zbiegałyby się linie 10, 11, 12, 13, 14, 15, 17, 19, 21, 22, 23, 25, 26, 28, 30, 31, 32. A będziemy mieli tylko 15, 19, 22, 25 oraz – tu strzelam, bo decyzja nie zapadła – linię 12 o zmniejszonym takcie z 15 do 20 min.
Jednak i na ten ostatni autobus poczekamy: zmiany tras MZDiT szykuje bowiem po zakończeniu remontu całych Alej, czyli na przełomie 2013 i 2014 r.
Brak autobusów niesie widoczne już obecnie konsekwencje dla funkcjonowania tej części śródmieścia, w tym II Alei od tramwaju do pl. Biegańskiego: miasto po prostu opustoszało. Nie ma autobusów – nie ma ludzi.
Pl. Daszyńskiego
Ten smutny scenariusz, to już pewne, będzie udziałem kolejnego ruchliwego dziś placu: Daszyńskiego. Przeanalizujmy skutki, jakie niesie decyzja Urzędu Marszałkowskiego.
Autobusy jadące od strony Merkurego będą musiały skręcić w ul. Piłsudskiego po czym w Katedralną. Te, które zmierzają na Wyczerpy, zatrzymają się jak dziś przy Puchatku – tu więc sytuacja się nie zmieni. Jak pojadą autobusy na Zawodzie? Zapewne Krakowską i Mirowską. Trzeba więc będzie wyznaczyć przystanek na ul. Mirowskiej koło konserwatora zabytków. Z punktu widzenia pasażerów nie jest to duża zmiana, jednak odczują ją kupcy działający po południowej stronie pl. Daszyńskiego.
Im dalej brniemy w analizę tym jest gorzej: autobusy jadące z II Alei na Raków w ogóle ominą pl. Daszyńskiego (dziś mają przystanek na początku I Alei, przy samym placu), być może wyznaczony zostanie im przystanek koło katedry.
A teraz spójrzmy na przeciwny kierunek, czyli od pl. Daszyńskiego w kierunku Jasnej Góry. Dziś zespół przystanków składa się dwóch „słupków”: w I Alei oraz po północnej stronie placu. Z ogromnej liczby autobusów pozostaną tu tylko linie 20 i 24 jadące z Warszawskiej w kierunku Rakowa. Pozostałe (z wyjątkiem jednej linii co 20 min) musza pojechać ul. Garibaldiego. Te, które zmierzają z Rakowa i Zawodzia zatrzymają się pod Puchatkiem. A z Wyczerp? Całkowicie ominą pl. Daszyńskiego!
I znów: odsuniecie części autobusów pod katedrę (obecne linie 10, 12, 23, 32 w kierunku Rakowa), a części nie wiadomo gdzie (linie 14, 17 i 30 w kierunku al. Wolności) osłabi znaczenie węzła na pl. Daszyńskiego i uniemożliwi pasażerom niektóre przesiadki – tu przykładem relacja Wyczerpy – Zawodzie.
Straci też sam plac i funkcjonujące na nim handel oraz usługi nastawione w dużej mierze na pasażerów autobusów. Północny chodnik pl. Daszyńskiego i I Alei stanowi bowiem z przystankami komunikacji publicznej naczynia połączone.
I to wszystko stanie się pod hasłem rewitalizacji, którego prawdziwa definicja obejmuje nie tylko poprawę estetyki, ale i OŻYWIENIE.
PS Tymczasem indywidualny ruch kołowy odbywać się będzie będzie na całej długości Alej.
Tomasz Haładyj