Felieton: „Kontrolerów perypetie”

Na felieton rozpatrujący codzienne realia pracy rewizora zaprasza autor, kandydat do pocztu członków Częstochowskiego Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej – Adam Młynarczyk

 
 
„Proszę przygotować bilety do kontroli”. Te słowa dla gapowiczów w Częstochowie oznaczają jedno: portfel lżejszy o ponad 200 złotych. Na skutek źle pojmowanych stereotypów Kontroler biletowy (potocznie nazywany „kanarem”) jest kojarzony z osobą, która za wszelką cenę „przyczepi się” do wszystkiego, do czego tylko się da po to, aby tylko wypisać mandat, za który ma prowizję. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, jak ciężka jest praca rewizora. Niejednokrotnie zdarza się, że kontrolerzy spotykają się z agresją, która jest bardzo często nieuzasadniona.

„Najgorzej jest w piątkowe i sobotnie wieczory, kiedy to młodzież jedzie na imprezy, często pod wpływem alkoholu.”-relacjonuje jeden z kontrolerów. Sam ostatnio byłem świadkiem , jak kontroler wypisał mandat pewnemu młodzieńcowi. Ów młodzieniec przyjął wezwanie do zapłaty bez najmniejszego sprzeciwu, natomiast w obronie gapowicza stanęła pewna pasażerka, która będąc w stanie silnego wzburzenia, zaczęła od kłótni , a skończyła na ubliżaniu kontrolerowi.
„Kiedyś jeden z pasażerów, gdy zdał sobie sprawę, że nie ma biletu i nie da rady uciec zaatakował mnie”-mówi pracownik MPK. „uderzył mnie z główki. Schowałem sprawdzarkę do kieszeni i przystąpiłem do obrony własnej. Skończyło się na interwencji policji.”. Niestety, takie sytuacje to nie jednorazowe przypadki. Pamiętam sytuację, która miała miejsce w autobusie linii nr 18. Gdy kontroler zaczął wypisywać mandatš, pasażer zaczął mu ubliżać przy całym autobusie. Niewiele brakowało, a doszłoby do rękoczynów.

Kontrolerów w MPK jest około 40. To jednak zbyt mało. Jeżdżąc codziennie do pracy spotykam regularnie tych samych gapowiczów na tych samych przystankach. Kontrolerzy nazywają ich „gapowiczami-recydywistami”.Wydawać by się mogło, że w takich sytuacjach nie ma dobrego rozwiązania, jednak po trzech wezwaniach do zapłaty koszty mandatów i windykacji przekraczają tysiąc złotych. Wówczas sprawa jest kierowana do sądu i gapowicz musi odpracować karę.

„Kolejną zmorą są bezdomni. Za każdym razem twierdzą, że jadą tylko jeden przystanek. Mandatu im nie można wypisać, ponieważ najczęściej nie mają dokumentów. W takich sytuacjach należy pasażera „zwieźć” na pętlę i wezwać patrol policji lub straży miejskiej. Jednak często jesteśmy zmuszani wypuścić gapowicz na pętli, ponieważ służby porządkowe nie mają wolnych patroli”-relacjonuje jeden z kontrolerów.

Niestety, nie wszyscy pasażerowie doceniają ciężką i nie zawsze przyjemną pracę wykonywaną przez kontrolerów . Pracownicy MPK spotykają się z pretensjami, nieuprzejmością pasażerów a nawet z chamskim zachowaniem. Powinniśmy zrozumieć, że kontrolerzy działają w naszym interesie, że gdyby nie oni jeden przejazd kosztowałby nie 2,50, lecz 5 lub 6 złotych.


Komentarz (Dominik Wójcik):
1)  Kontroler biletów nakłada opłatę karną, która jest opłatą z taryfikatora.
Opłata ta nie jest nakładana w trybie mandatowym