54 lata temu uruchomiono w Częstochowie tramwaj

W dniu 8 marca 1959 r. została uruchomiona trakcja tramwajowa w Częstochowie – tak brzmi napis na pamiątkowej tablicy ulokowanej w holu biurowca MPK przy Al.Niepodległości 30 na pamiątkę uruchomienia sieci tramwajowej

A jest co upamiętniać – częstochowska sieć jest jedyną w XX wieku, którą uruchomiono po II Wojnie światowej, uruchomioną na przekór ówczesnym trendom krajowym dążącym do likwidacji sieci tramwajowych.

Pomimo, że spóźnioną o osiem lat, inwestycję – typowo dla tamtych sympatycznych czasów – oddano przed czasem, bowiem odsunięty po raz enty termin oddania linii opiewał na dziewięć miesięcy późnej. Dodajmy, ż pierwotne terminy, to: 1954r, 1956, styczeń 1959, 1. lutego 1959 r.

28 lutego linię przetarł próbny tramwaj, motorniczy którego pozwolił dzieciom z przedszkola kolejowego (ul. 1. Maja 5/7) siąść do jednego z wagonów.

Otwarcie miał przeprowadzić ówczesny I Sekretarz KW PZPR w Katowicach Edward Gierek, jednak nie przybył na uroczystość. Zawiódł oczekujących, bowiem to on miał wyprowadzić oficjalny, pierwszy tramwaj na trasę. Tak samo zawiódł Piotr Jaroszewicz, ówczesny wiceprezes Rady Ministrów. Pierwszym motorniczym został w końcu Ryszard Nieszporek – przewodniczący prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej. Udekorowany girlandami tramwaj wyjechał na trasę.
Oficjele otwierający linię Przejazd inauguracyjny
Całej imprezy mogło nie być – w noc poprzedzającą inaugurację miała miejsce silna burza z potężnymi wyładowaniami atmosferycznymi, która pozrywała przewody trakcyjne, głównie za sprawą powalonych drzew. Przez 12 godzin mimo ulewy uszkodzenia usuwano.
Również po imprezie pech nie dał o sobie zapomnieć: Jak podaje Tomasz Haładyj w monografii pt. „Opowieść o częstochowskich tramwajach” (Muzeum Częstochowskie, 2009 r.), 7 marca 1959r przy pracach porządkowych robotnik zeskakujący z ciągnika wpadł pod przyczepę, która zmiażdżyła mu kręgosłup. Następnego dnia, już po inauguracji, na Kucelinie z powodu nieprawidłowo działającej zwrotnicy, wykoleił się wagon doczepny 4ND1 #259. Pod wieczór zaś, jadący dzisiejszą Al. Wolności skład wjechał na rozjazd prowadzący także do zajezdni i wagon motorowy 4N1 #214 przewrócił się na bok. Zawiniła zwrotnica, której przełożenia „na zajezdnię” nie zauważył motorniczy prowadzący tramwaj z dużą prędkością. Miał zamiar jechać na wprost, w stronę Rakowa. Zwrotnica skierowała go do zajezdni, a siła odśrodkowa przewróciła wagon. Motorniczym mógł być Bogdan śmietanko lub – jak podają nieoficjalne źródła – kierownik wydziału tramwajowego, inż. Mieczysław Petlic. Trudno dziś o jednoznaczną wersję zdarzeń. Niepodważalnym faktem zaś jest, że MPK nie posiadało własnego sprzętu do podnoszenia tak ciężkich pojazdów, należało go więc wypożyczyć. Dlatego wagon leżał tak co najmniej dzień.Po naprężeniu sieci trakcyjnej, 10. marca tramwaje wyjechały już liniowo na trasę.
Tramwaj na końcowym przystanku – dz. Zawady Trójwagonowy skład w Al. Niepodległosci (ZWM)
W 1959r linia swoje pętle mała w dz. Zawady (dziś ul. Worcella w dz. Tysiąclecia – w miejscu falowca) oraz na Mirowie (dziś dz. Kucelin), która działa do dziś. Funkcjonowała także pętla Raków (także i dziś), która obsługiwała kursy linii nr 2, którą zamierzano przedłużyć aż do stadionu Raków.
Dominik Wójcik